30 minutowy Wicher

Wicher wywiał Talent na peryferia.

Wicher Kobyłka – Talent Warszawa 7:4
Bramki:
Ł. Kołakowski, F. Błaszczyk, M. Pałdyna, bramka sam.
Skład:  J. Serafin, D. Sulowski, F. Błaszczyk, D. Nowak, A. Bereżka, J. Świętoń, Ł. Kołakowski, B. Zawadziak, W. Lisak, K. Wiak, M. Floryn, M. Pałdyna
 

Chłopcy tym meczem dostali odpowiedź, że jeżeli gra się na pół gwizdka to efekty mogą być opłakane. Pierwsze 30 min meczu w naszym wykonaniu wyglądało jak na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Niby to my kreowaliśmy grę utrzymując się przy piłce, grając cały czas po ziemi począwszy od bramkarza to niestety im dalej w las to zawsze czegoś brakowało. Mało ruchu, akcje prowadzone w wolnym tempie, złe wybory ale przede wszystkim zero zaangażowania. Niektórzy zawodnicy schodząc po 30 minutach gry nie mieli kropli potu na skroni. Patrząc na to z boku spokój zachowywałem do stanu 6:0. 

W przerwie chłopcy dostali przysłowiową ,,suszarkę” i jak się okazało resztę meczu rozegrali już na poziomie, do którego mnie przyzwyczaili we wcześniejszych meczach i wygrali go 4:1. Okazało się, że dokładając trochę chęci, walki, zaangażowania popartego umiejętnościami czysto piłkarskim, które każdy z chłopców posiada oraz grając w takim stylu od początku można było spokojnie wygrać ten mecz. Ciężko jest chwalić kogoś po przegranym meczu jednak osobą, która po raz kolejny podrywa ten zespół jest Kołi, który miał udział przy dwóch golach oraz jednego dołożył sam. Przypominam, że Kołi jeszcze nie tak dawno był bramkarzem, a dziś grając w polu w kolejnym meczu pokazuje charakter, zawziętość, nieustępliwość oraz coraz lepsze wyszkolenie techniczne (bramka strzelona tzw. ,,zewniakiem‘’ robiła wrażenie). Mały plusik na zachętę stawiam też przy Kacim.

Za tydzień ostatni mecz ligowy i zaczynamy przygotowania do długo wyczekiwanej gry po 9, w której jak pokazują grane przez nas mecze kontrolne czujemy się zdecydowanie lepiej.