Loading: 10 %

W sobotę nasz najstarszy rocznik zainaugurował rozgrywki ligowe.

W sobotę nasz najstarszy rocznik zainaugurował rozgrywki ligowe. Podopieczni trenera Piaseckiego w premierowej kolejce podjęli u siebie ASzWoj Remebertów. Po przeciętnej pierwszej połowie i doskonałej drugiej, „Koniki” nie pozostawiły złudzeń komu należy się zwycięstwo. 
 
Talent Warszawa 7:2 (1:1) ASzWoj Rembertów
 
Skład:

Angelo Cherubini – Patryk Człapski (Eryk Dylewski), Marcin Jadczak, Natan Czyżewski, Jakub Zawadzki – Jakub Łempicki, Jakub Ciborowski (Kacper Romańczuk), Dawid Jusiński – Piotr Buda, Piotr Rosiński (Dominik Mocarski), Daniel Pietruczyk (Mateusz Bański)
 
Bramki:
1:0 – 17 min – Piotr Rosiński as. Daniel Pietruczyk
1:1 – 25 min – przeciwnik
2:1 – 39 min – Piotr Rosiński as. Mateusz Bański
3:1 – 40 min – Mateusz Bański as. Dawid Jusiński
4:1 – 51 min – Piotr Rosiński as. Mateusz Bański
4:2 – 62 min – przeciwnik
5:2 – 64 min – Mateusz Bański ba.
6:2 – 65 min – Patryk Człapski as. Dawid Jusiński
7:2 – 67 min – Eryk Dylewski as. Jakub Łempicki
 
Relacja:
Pierwsza połowa nie zwiastowała tak wysokiego zwycięstwa Talentu. Rembertów wyszedł na mecz bardzo wysoko, czym zepchnął nas na swoją połowę. Nie potrafiliśmy na dłużej przenieść ciężaru gry na połowę rywala. Irytowały błędy w ustawieniu zawodników ofensywnych, którzy w dziecinny sposób dawali się łapać na pozycji spalonej. Podającym z kolei brakowało wyczucia siły i rotacji podania, przez co w wielu sytuacjach piłka lądowała pod nogami lub w rękawicach bramkarza. Gdy już udawało się zbudować akcję, szwankowała koncentracja w kluczowym momencie, co miało przełożenie na decyzje i jakość zagrań. Zastrzeżenia za pierwszą połowę nie dotyczyły jedynie zawodników ofensywnych, a również defensorów. Szczególnie długo zajmowało im przesunięcie linii obrony dalej od swojej bramki po odbiorze. Odbijało się to na liczebności naszej drużyny na połowie rywala i utrudniało utrzymanie się przy piłce. Mimo wszystkich niedoskonałości, to my otworzyliśmy wynik rywalizacji. Niewiele później Rembertów wyrównał, a po chwili sędzia gwizdnął na przerwę.

Podczas niej omówiliśmy sobie wszystko to co nie funkcjonowało jak należy, a także nakreśliliśmy plan na następne 35 minut. Przełożenie słów z szatni na działania boiskowe, nie zajęło wiele. Po pięciu minutach prowadziliśmy dwoma bramkami. Taka zaliczka dała nam spokój i zbudowała pewność siebie chłopaków. Im dłużej trwał mecz, tym bardziej rysowała się nasza przewaga. Praktycznie w każdym elemencie gry wyglądaliśmy o niebo lepiej niż w pierwszej połowie. Prostopadłe podania zaczęły dochodzić do zawodników ofensywnych, a ci z zimną krwią wykorzystywali kolejne szansę. Wśród nich brylował Mateusz Bański, który mimo że rozpoczął mecz z ławki rezerwowych, zakończył go z bilansem: dwie bramki i tyle samo asyst. Imponujący dorobek! Jeżeli mówimy o dokonaniach indywidualnych, nie można przemilczeć hat tricka Piotrka Rosińskiego. Znam Rosę bardzo dobrze, dlatego nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Jestem pewny, że w kolejnych meczach potwierdzi wysoką formę, do której doszedł dzięki sumiennej pracy na treningach.

Pod koniec spotkania nasza przewaga była niepodważalna. Trzy bramki w ostatnich dziesięciu minutach nie są dziełem przypadku. Chłopaki pokazali, że mają siły na pełne 70 minut meczu. Mam nadzieję, że ta tendencja będzie widoczna w każdym następnym spotkaniu.

Pierwszy mecz za nami – trzy punkty zdobyte. Teraz myślimy tylko o kolejnym spotkaniu. Akcję „Błyskawica” uznaję za rozpoczętą!

 

GALERIA ZDJĘĆ