Zwichrowany celownik

Ciężka majówkowa przeprawa.

Talent Warszawa – Wicher Kobyłka  2:3
Bramki:
S. Stroik, W. Januszewski
Skład:  J. Serafin, M. Floryn,  W. Januszewski, F. Błaszczyk, Ł. Kołakowski,  S. Stroik, B. Zawadziak, M. Cupriak, D. Nowak, D. Sulowski, A. Bereżka, J. Świętoń
 

Przeciwnik nie zaskoczył mnie niczym jeśli chodzi o grę i jeżeli mielibyśmy rozegrać ten mecz jeszcze raz, zagralibyśmy identycznie. Z moich obserwacji, które poczyniłem wynikało, że drużyna Wichru ma duży problem z wyprowadzeniem piłki od własnej bramki. Potwierdziło się to w 100 %, naciskana drużyna z Kobyłki ekspediowała futbolówkę jak najdalej od własnej bramki licząc na przypadek. Taktyka okazała się opłacalna, bo na 4 – 5 celnych strzałów na bramkę w czasie meczu, 3 z nich  zdobył tzw. Jacek Przypadek.

Chłopcom z Talentu natomiast należą się wielkie brawa, bo mimo porażki pokazali przez cały mecz konsekwencję w budowaniu akcji od własnej bramki, dobre przyjęcia piłki, celne zagrania, duży repertuar zwodów, czyli wszystko to co jest kwintesencją w nauczaniu chłopców w tym wieku. 

Tylko częściowo zgadzam się z Asystentem Trenera Wichru, że wynik jest najważniejszy. Dla mnie wynik jest ważny (a to jest różnica), ale nie najważniejszy, jednak  odniesiony w stylu pozwalającym spojrzeć sobie następnego dnia w lustro. Niestety niektóre osoby za często łączą piłkę seniorską z młodzieżową co uważam za duży błąd. Jestem przekonany, że wszystko można fajnie połączyć i zbalansować tak, aby  miało to  ręce i nogi.

Nam niestety nie udało się w dniu dzisiejszym połączyć wszystkiego, ale patrząc już na chłodno to wolę przegrać dziesięć meczy pod rząd w dobrym stylu (jakim jak dziś) niż wygrać jeden odniesiony w słabym.
Jedyną rzeczą, która nie pozwoliła nam odnieść dziś zwycięstwa była skuteczność, a raczej jej brak, bo sytuacji było co nie miara. Jeśli mecz zakończyłby się wynikiem 8:3 dla nas to przeciwnik nie powinien być urażony. Niestety to jest piłka nożna i jej piękno. 

Ostatnią kwartę przy stanie 1:3 spędziliśmy na połowie przeciwnika, który nie ustawiał już autobusu w polu karnym tylko całą zajezdnię. Na osłodę kontaktową bramkę zdobył Wiktor, niestety zabrakło czasu, aby doprowadzić do remisu. Mimo wszystko gratulujemy drużynie Wichru zwycięstwa i już czekamy na rewanż.

Na wyróżnienie za dzisiejszy mecz po raz kolejny zasłużył Maciek Floryn, który wraz z otrzymaniem opaski kapitan stał się prawdziwym maestro środka pola. Małe plusiki stawiam również obok Olka i Szymona, tak na zachętę.

Reasumując: Dziś nie zwyciężyła piłka a  skuteczność i wyrachowanie, ale w dalszej perspektywie zawsze wygrywa piłka i tego będziemy się trzymać. 

 

GALERIA ZDJĘĆ