Marecka Tragedia

W sobotę 6 maja gościliśmy w Markach.

Marcovia II Marki 6:9 Talent Warszawa
 

W sobotę 6 maja gościliśmy w Markach. Zdziesiątkowani przez choroby i inne mniej lub bardziej poważne problemy zagraliśmy najgorsze spotkanie, jakie udało nam się rozegrać do tej pory. Bez wsparcia chłopców z rocznika 2009 (którzy w tym czasie awansowali do finałów Mistrzostw Polski), zostaliśmy na placu boju z jednym rezerwowym i z Adamem (zawodnikiem z pola) na bramce. 

Sam mecz to zawody bez historii. Pomimo wygranej i kilku ładnych bramek, ciężko doszukać się jakichkolwiek pozytywnych aspektów…. Może poza jednym, ale o tym na koniec. Wygrywając 4 do 1 pozwoliliśmy przeciwnikom, aby Ci doprowadzili do remisu. Graliśmy bardzo słabo. Bez walki, wyjścia na pozycję, z ogromną liczbą strat w środku pola i mnóstwem nieprecyzyjnych podań i przegranych pojedynków 1 na 1. 

W tej negatywnej sytuacji tli się jednak światełko w tunelu. To ten chyba jedyny możliwy do wyciągnięcia pozytywny aspekt. Mowa tu o Pawle Bączyku. Paweł to zawodnik, który od początku roku opuścił tylko 1 trening i solidnie przepracował cały obóz zimowy. Efekty widać gołym okiem. Paweł jest jednym z filarów drużyny. Zrobił wśród wszystkich chłopców największy postęp. Jest najbardziej walecznym i ambitnym zawodnikiem. Paweł może być wzorem dla wszystkich chłopców. Jego ciężka praca włożona w treningi przynosi efekty. 

Jak mówi stare piłkarskie porzekadło, gra się tak jak przeciwnik pozwala, lecz w tym wypadku trzeba powiedzieć, że gra się tak jak się trenuje. Mecze nie mogą wyglądać inaczej, biorąc pod uwagę skandaliczną frekwencję na treningach. W ostatnich tygodniach średnia obecność na treningach wynosiła 5 zawodników. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, ciężko będzie o satysfakcję z wyników, a utrzymanie się w wyższej lidze (po awansie w tym sezonie) może okazać się zbyt wysokim progiem, nie mówiąc o kolejnym awansie. 

Bramki: Ł. Szczepański – 4, N. Natan – 4, P. Bączyk – 1