Akademia piłkarska Talent Warszawa
Loading 60%
Minioną kolejką ligową rocznik 2002 rozpoczął rundę rewanżową.
Minioną kolejką ligową rocznik 2002 rozpoczął rundę rewanżową. Pierwszym rywalem w drugiej turze spotkań był ASzWoj Rembertów. „Koniki” odniosły przekonujące zwycięstwo, czym kontynuują serię meczów bez porażki. Zapraszamy do relacji ze spotkania.
ASzWoj Rembertów 1:4 (1:1) Talent Warszawa
Skład:
Angelo Cherubini (Eryk Chaber) – Eryk Dylewski, Marcin Jadczak, Jegor Graziev (Natan Czyżewski), Jakub Zawadzki – Jakub Łempicki (Kacper Romańczuk), Jakub Rymarski (Jakub Ciborowski), Dawid Jusiński – Patryk Człapski (Michał Jarosz), Piotr Rosiński (Stefan Komarnicki), Mateusz Bański (Daniel Pietruczyk)
Bramki:
18 min – przeciwnik
21 min – Mateusz Bański as. Patryk Człapski
49 min – Daniel Pietruczyk as. Patryk Człapski
52 min – Daniel Pietruczyk
66 min – Stefan Komarnicki as. Daniel Pietruczyk
Relacja:
ASzWoj to rywal, który na mecze z nami zawsze wychodzi mocno zmotywowany. Nie inaczej było tym razem. Gospodarze od początku grali ostro i zdecydowanie. Zawodnicy z Rembertowa nastawili się na defensywę, a swoich szans upatrywali w kontrach z wykorzystaniem szybkiego napastnika. My z kolei narzuciliśmy wysoki pressing, próbując jak najszybciej wejść w posiadanie piłki, które następnie miało być zamienione na akcje bramkowe. Pierwsza część planu wychodziła nam przyzwoicie, gorzej z drugą. Wiele elementów nie funkcjonowało tak jak powinno, przez co nasze akcje nie zazębiały się. Gdy my waliliśmy głową w mur, rywale wyprowadzili jedną groźną akcję, którą potrafili zamienić na bramkę. Na szczęście, szybko się otrząsnęliśmy po stracie bramki. Po trzech minutach piłkę do siatki wpakował Mateusz Bański. Duża w tym zasługa Patryka Człapskiego, który po świetnym rajdzie z piłką zagrał w pole karne. Na uwagę zwraca fakt, że wszyscy zawodnicy ofensywni byli w tym czasie na swoich miejscach.
Do przerwy utrzymał się rezultat remisowy. Na drugą połowę wyszliśmy z jedną zmianą w składzie, a był nią Natan Czyżewski na środku obrony. Po kilku minutach na placu gry zameldował się Daniel Pietruczyk. Obserwując reakcję rywali, wydawało się, że czekali na ten moment, tak jakby byli doskonale przygotowani na powstrzymanie naszego skrzydłowego. Ich niecne plany rozjechały się jednak z rzeczywistością. Nie minęło kilka minut od wejścia, a Daniel miał na swoim koncie już dwie bramki. Pod koniec zaliczył jeszcze asystę przy trafieniu Stefana Komarnickiego, czyli kolejnego asa wyciągniętego z rękawa trenera. To jednoznacznie pokazuje, że dysponujemy szeroką i wyrównaną kadrą. Zawodnicy rozpoczynający mecz na ławce, są w stanie wejść na boisko i odmienić losy spotkania. Pozytywna rywalizacja napędza ten zespół i liczę na to, że taki stan utrzyma się do końca sezonu!
