Akademia piłkarska Talent Warszawa
Klątwa przerwana
Remisowa potyczka w Legionowie.
Legionovia Legionowo – Talent Warszawa 2:2 (Król, Basiuk)
Skład: Eryk Rogowski, Michał Wójcik, Kuba Czarnecki, Marcel Kluczny, Ramil Mustafaev, Albert Szymański, Mateusz Muszyński, Mateusz Kłos, Krzysztof Kulbicki, Piotr Długołęcki, Adrian Król, Wiktor Podolski, Konrad Bieniek, Daniel Stawropolcew, Konrad Bieniek
Nasz pierwszy remis w tym sezonie to nagroda za grę do końca. Za to właśnie wyróżniłem zespół podczas wysokiej porażki z Dolcanem. Nie trzeba było długo czekać, by charakter drzemiący w Talencie odpłacił się zdobyczą punktową.
Zdobyte bramki w ostatnich minutach to efekt dobrego wejścia naszych zmienników. „Królik” doskonale egzekwował stałe fragmenty gry, Mateusz Kłos zamykał dośrodkowania, a Kondziu pokazał, że warunki fizyczne nie grają roli. Liczy się zaciętość, motywacja i odwaga.
To my staraliśmy się prowadzić grę, wyprowadzaliśmy piłkę od własnej bramki, ograniczając dalekie wykopy. Legionovia skupiła się na pressingu na całym boisku, co przynosiło jej efekty i sytuacje bramkowe, głównie przez nasze błędy. My nie będziemy desygnować do wybicia piątki obrońcy, by zdobyć prosty środek w postaci przeniesienia gry na połowę przeciwnika.
W celach szkoleniowych lepiej postawić defensywę w sytuacji problemowej i dać obrońcy zagrać 1 na 1 z napastnikiem niż stosować zagrania rodem z A-klasy. Nasz styl gry nie pozwala na tego typu ograniczenia, co w przyszłości przyniesie zamierzony efekt.
W pierwszej połowie mimo kilku strat w obronie nasz bramkarz wychodził zwycięsko z pojedynków z zawodnikami Legionovii. My trzykrotnie wyszliśmy z doskonałymi atakami i brakowało tylko wykończenia. W czwartej sytuacji udało się zamieścić piłkę w siatce, lecz Krzysiek znalazł się na pozycji spalonej.
35 minut meczu to typowy remis – cieszę się, że nasz zespół grał swoje. Bez względu na popełniane błędy, zachowywaliśmy dojrzałość i kilkakrotnie wyszliśmy spod pressingu rywala w wymagany sposób.
Niestety ponownie nie mogliśmy skorzystać z „Kaki”, który tym razem nabawił się urazu pleców. Na szczęście dobrze dysponowany jest „Baśka”. Paweł notuje dużo lepsze występy, aniżeli w pierwszej części sezonu.
Od gwizdka sędziego rozpoczynającego drugą część gry to gospodarze ruszyli z animuszem po gola. Zarysowała się ich przewaga, lecz bramkowych sytuacji nadal było jak na lekarstwo. Dwukrotnie chronił „Rogo”, lecz przy rzutach rożnych byliśmy bezradni. W ten sposób straciliśmy dwa gole. Przy pierwszej błąd przy kryciu popełnił Albert, natomiast drugi gol był spowodowany brakiem organizacji w defensywie. Z jednej strony można mówić o błędach, jednak z drugiej ciężko wymagać od zawodnika mniejszego o głowę, by wygrywał pojedynek w powietrzu jest nielogiczne. Jednorazowo usprawiedliwiam naszą defensywę w tym wypadku.
Po straconej bramce na 2:0 rzuciliśmy się do ataku, przez co zespół gospodarzy zaczął się gubić. Efektem tego był rzut wolny zza pola karnego, którego na bramkę zamienił „Królik”. Przy rezultacie 2:1 zaczęło być nerowo. Mieliśmy 3 rzuty rożne i rzut wolny, śmierdziało bramką na odległość i w wielkim chaosie wyrównaliśmy na 2:2. Pod bramką gospodarzy był nawet nasz bramkarz.
W takich dramatycznych okolicznościach przerwaliśmy klątwę Legionovii, z którą od dłuższego czasu nie mogliśmy sobie poradzić przez ogromną różnicę w warunkach fizycznych. Etap 2-3 gimnazjum to czas, kiedy zacznie się to zacierać. A wtedy zaczną decydować umiejętności techniczne, pomysł na grę oraz kreatywność.
Na największe wyróżnienie i miano cichego bohatera zasługuje „Wójo”. Krótko mówiąc – zagrał świetne zawody. W destrukcji spisał się na medal i mam nadzieję, że pech związany z kontuzjami już minął. Gdy Michał jest w treningu wygląda na boisku jak pitbull.
Czas na rewanż z Drukarzem!
