Akademia piłkarska Talent Warszawa
Ligowy falstart
Zespół z rocznika 2002 w minioną sobotę zaliczył ligowy falstart.
Zespół z rocznika 2002 w minioną sobotę zaliczył ligowy falstart. Talent w pierwszym swoim meczu na szczeblu I ligi odniósł porażkę z zespołem Korony Jadów. Relacja w rozwinięciu.
Talent Warszawa 2:4 (1:2) Korona Jadów
Bramki:
0:1 – przeciwnik
0:2 – przeciwnik
1:2 – Rosochacki as. Kiliszek
1:3 – przeciwnik
2:3 – Jarek as. Buda
2:4 – przeciwnik
Skład:
Jakub Kielak – Jakub Zawadzki (Daniel Pietruczyk), Dawid Łyszczarz, Jakub Kisiel, Marcin Jadczak – Krystian Mucha, Dominik Jarek, Dawid Jusiński – Mateusz Kiliszek, Kacper Rosochacki (Kacper Florczuk), Patryk Człapski (Piotr Buda)
Komentarz trenera:
W tym sezonie zaburzę nieco konwencję naszej strony internetowej. Zamiast wcielać się w rolę dziennikarza i relacjonować przebieg spotkania, wolę poczuć się jak na konferencji prasowej i opowiedzieć o meczu z perspektywy trenera.
Nie tak wyobrażaliśmy sobie inaugurację rozgrywek ligowych. Na niekorzystny rezultat spotkania złożyło się kilka czynników. Myślę, że kluczowy to brak zgrania zespołu. W kadrze pojawiło się wielu nowych zawodników, którzy dopiero zapoznają się z drużyną. Wkomponowanie ich w zespół wymaga czasu, którego jeszcze nie upłynęło wystarczająco dużo, aby oczekiwać od nas optymalnej formy. Nie jesteśmy w stanie ominąć tego etapu, ale jestem przekonany, że gdy już przez niego przejdziemy, będziemy bardzo mocną drużyną. Na razie jednak musimy zebrać doświadczenie i cierpliwie czekać aż zaprocentuje.
W tym momencie błędy są nieuniknione, ale najważniejsze jest to, żebyśmy wyciągali z nich odpowiednie wnioski. Myślę, że paradoksalnie ten mecz może być dla nas najlepszą możliwą lekcją. Ciężko o bardziej ewidentne błędy indywidualne jak, te które popełniali nasi zawodnicy przy straconych bramkach. Jeżeli mamy się na nich czegoś nauczyć, to ja je akceptuje. Taka ilość pomyłek wyklucza niestety możliwość walki o zwycięstwo w jakimkolwiek meczu i musimy być tego świadomi.
Z drugiej strony, biorąc pod uwagę całe spotkanie możemy być zadowoleni, że mimo niekorzystnego wyniku, byliśmy zespołem prowadzącym grę. Potrafiliśmy przez dłuższy czas utrzymywać się przy piłce, a do sytuacji podbramkowych dochodzić za sprawą przemyślanych, nieprzypadkowych akcji. Nieco gorzej wyglądaliśmy pod względem finalizacji. O jakość, siłę i precyzję strzałów możemy mieć do siebie pretensje.
Według mnie wynik spotkania nie odzwierciedla przebiegu meczu. Mimo to, Koronie należy oddać to na co zasłużyła. W doskonały sposób wykorzystała nasze słabości, dzięki czemu mogła cieszyć się ze zwycięstwa. W następnych meczach nie możemy pozwolić, aby ta historia się powtórzyła!
