Akademia piłkarska Talent Warszawa
Dwa skrajne weekendy rocznika 2002
Porażka i zwycięstwo w kolejnych meczach sparingowych.
Talent Warszawa 5:1 (1:1) Nadnarwianka Pułtusk
Skład:
Eryk Chaber (Dawid Gajc) – Mateusz Kiliszek, Patryk Człapski (Michał Jarosz), Jakub Skibowski, Jakub Kisiel (Jegor Graziev) – Krystian Mucha (Piotr Buda), Daniel Pietruczyk (Michał Olton), Dawid Jusiński, Kacper Rosochacki – Piotr Rosiński (Filip Dobrzyński), Timur Pawluczik
Bramki oraz asysty:
1:0 – Rosochacki as. Mucha
1:1 – przeciwnik
2:1 – Rosiński as. Pawluczik
3:1 – Rosochacki as. Buda
4:1 – Dobrzyński as. Pawluczik
5:1 – Olton as. Jusiński
Komentarz trenera:
Powoli już normą staje się gorsza pierwsza połowa meczu w wykonaniu naszej drużyny. W poprzednim spotkaniu zadecydowało to o zwycięstwie. W tym meczu mogło być podobnie, gdyby wyższą skutecznością popisali się napastnicy Nadnarwianki. My również stworzyliśmy kilka sytuacji, ale zdecydowanie stać nas na więcej. Pokazała to druga połowa, w której zdominowaliśmy rywali. Przez długi czas nie mogliśmy przekuć tej przewagi na zdobycz bramkową, ale gdy już raz wpakowaliśmy piłkę do siatki, worek z bramkami się rozwiązał. Pięć goli to doskonały rezultat. W kolejnym meczu pokazujemy, że dysponujemy dużą siłą ofensywną. W sobotę, mimo że nie było idealnie, defensywa dostosowała się poziomem do zawodników ofensywnych, dzięki czemu mogliśmy liczyć na wygraną. Oby w kolejnych meczach było podobnie.
Pogoń Grodzisk Mazowiecki 8:3 (6:1) Talent Warszawa
Skład:
Jakub Kielak (Eryk Chaber, Bartek Szczęsny) – Mateusz Bański (Michał Jarosz), Patryk Człapski, Michał Wójcik, Jakub Zawadzki (Jegor Graziev) – Krystian Mucha, Daniel Pietruczyk (Michał Olton), Dawid Jusiński (Maks Damentko), Mateusz Kiliszek – Piotr Rosiński (Filip Dobrzyński), Timur Pawluczik
Bramki:
Kacper Rosochacki, Michał Olton, Timur Pawluczik
Komentarz trenera:
Bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Przede wszystkim katastrofalnie zagraliśmy w defensywie. Gdy przeciwnicy byli w posiadaniu piłki, z dziecinną łatwością ogrywali naszych defensorów tworząc liczne okazje bramkowe. Gdy piłka była w powietrzu i należało o nią powalczyć, niemal wszystkie pojedynki wygrywali nasi rywale. Mało tego, nawet gdy już przejmowaliśmy piłkę i staraliśmy się wyprowadzić ją ze swojej połowy, robiliśmy to bez żadnego pomysłu, co również finalnie kończyło się stratami. W przerwie można było zadać jedno krótkie, acz zasadnicze pytanie: „Po co my tu w ogóle przyjechaliśmy?”. Z boku wyglądało to tak, jakbyśmy znaleźli się na boisku przez przypadek i totalnie nie wiedzieli co mamy robić… Trzeba sobie to jasno powiedzieć – wyglądaliśmy fatalnie.
Dopiero w drugiej połowie mecz się wyrównał. Pierwsze 40 minut nieco podrażniło naszych zawodników, a i zmiennicy wnieśli dużo ożywienia w poczynania zespołu. Nasze akcje zaczęły się zazębiać, obrońcy grali bardziej odpowiedzialnie, a co najważniejsze podjęliśmy walkę fizyczną z przeciwnikiem. W rezultacie w drugiej połowie zdobyliśmy dwie bramki, tyle samo co przeciwnik.
Spotkanie zakończyło się jednak aż pięciobramkową stratą, czyli pogromem. Strzelając 3 bramki, można liczyć na odniesienie zwycięstwa pod warunkiem, że w defensywie zagra się minimum poprawnie. Jeżeli jednak będziemy tracić w każdym meczu taką ilość bramek to my nie mamy szans wygrać żadnego meczu. Nietrudno zatem wskazać na przyczynę porażki.
