Postrzelały dwa Michały

Kapitalny wieczór na Blokowej dla rocznika 2005.

Talent Warszawa – FFA Warszawa 4:2
Bramki: Rymaszewski Michał x 3, Markiewicz Michał
Skład:  Zakrzewski Marcin, Sieńkowski Kacper, Markiewicz Michał, Snopek Krystian, Sidoruk Kacper, Kiliński Jan, Stasiak Damian, Kłos Daniel, Rymaszewski Michał, Ciepłowski Marcel, Zegarek Patryk, Kostrzewa Kuba, Błaszczyk Franciszek, Floryn Maciej, Świętoń Jan, Rozkosz Marcin

 

Faworyt tego meczu był jeden, a mianowicie drużyna FFA, która przystępowała do tego pojedynku z kompletem zwycięstw oraz imponującym bilansem bramkowym. Jako że piłka nożna jest sportem nieprzewidywalnym, postanowiliśmy że tego wieczoru wcielimy się w rolę tych którzy postarają się sprawić niespodziankę. Mecz rozpoczęliśmy od perfekcyjnej bramki z rzutu wolnego jednak goście odpowiedzieli w ten sam sposób w wyniku czego obie drużyny zeszły na przerwę z dorobkiem jednej bramki. Druga część rozpoczęła się z 20 minutowym opóźnieniem. Niestety Bóg światła Helios czyli Pan opiekujący się boiskiem nie zdążył na czas wrócić z Olimpu swym rydwanem (czyt. autem) Na drugą połowę wyszliśmy mocno zmotywowani oraz z nowymi instrukcjami odnośnie dalszej części meczu. Obraz gry po przerwie nie zmienił się. W dalszym ciągu drużyną dominującą oraz dłużej utrzymującą się przy piłce była drużyna gości ale z tego posiadania niewiele wynikało bo tego dnia nasza obrona wyglądała niczym mur chiński. Chłopcy  w dalszym ciągu w 100% realizowali wszystko to co zakładaliśmy sobie w szatni i na ok. 5 min przed końcem ku zdziwienie wszystkich zebranych (oprócz sztabu szkoleniowego) prowadziliśmy już 4:1 wyprowadzając zabójcze kontry bądź korzystając z nieporadności gości w formacji defensywnej. Bramkę dla drużyny FFA, zmniejszającą rozmiary porażki zdobył Janek Faberski który tego dnia był niczym diabeł tasmański szalejący i czarujący niesamowitymi umiejętnościami piłkarskimi. Trzymamy kciuki za dalszy rozwój Janka o którym zapewne usłyszymy jeszcze nie raz.

Naszych chłopców chciałbym pochwalić za serce, podejście do tego meczu oraz realizacje założeń taktycznych. Oddzielną laurkę chciałbym sprawić naszemu kapitanowi, Michałowi Markiewiczowi (kapitalny występ), który od jakiegoś czasu stał się prawdziwym duchem tej drużyny nie tylko na boisku ale też i po za nim. Nie zachłystujemy się tym zwycięstwem tylko jedziemy dalej. Musimy zdawać sobie sprawę że jeszcze dużo pracy przed tym zespołem. Następnym przeciwnikiem będzie Marcovia Marki.