Akademia piłkarska Talent Warszawa
Nie lekceważ nas
SEMP pokonany!
W sobotę rocznik 2007 rozegrał drugą kolejkę I ligi Młodzik D2. Rywalem naszych „Koników” był zespół SEMP-u Warszawa.
Talent Warszawa – SEMP Warszawa 3:2
1:0 A. Świątek as. A. Kondej
2:0 A. Świątek
2:1 przeciwnik
3:1 N. Natan as. J. Potyra
3:2 przeciwnik
Skład: W. Lisak, M. Zakrzewski, J. Potyra, G. Szczęsny, A. Kondej, W. Szyszkowski, W. Koc, K. Żyła, D. Nowak, O. Koper, J. Socha, A. Świątek, I. Veadin, N. Natan
Komentarz trenera:
W sobotę na Blokową przyjechała drużyna, która jesienią wygrała I ligę. Przyjechała też drużyna, która podobnie jak my w pierwszej kolejce poniosła znaczącą porażkę. W pierwszych 30 minutach zagraliśmy praktycznie bezbłędnie. Dopuściliśmy rywali do tak naprawdę jednego groźnego strzału, samemu z minuty na minutę przejmując większą inicjatywę w spotkaniu. Dowodem tego były strzelone trzy bramki ( jedna niesłusznie nieuznana, wideo pokazało, że nie było spalonego). Ostatnie 10 minut pierwszej połowy to już pełna kontrola w naszym wykonaniu.
Na początku drugiej połowy krajobraz meczu wiele się nie zmienił. Stworzyliśmy sobie znakomitą sytuację na podwyższenie prowadzenia, niestety niewykorzystaną. W ostatnim kwadransie gracze z Ursynowa co raz częściej znajdowali się bliżej naszej bramki i stworzyli sobie dwie świetne sytuację. Coraz cześciej też wbijali piłkę z wszystkich rzutów wolnych w okolice naszej „szesnastki” co też powodowało sporo zamieszania w naszych szeregach.
Ostatnie dwie minuty tego meczu śmiało mógł reżyserować sam Hitchcook.
W ostatniej minucie spotkania, po jednym z rzutów wolnych goście strzelają bramkę kontaktową. Od razu po rozpoczęciu od środka Nikodem wybiega sam na sam z bramkarzem i wyprowadza nas ponownie na dwubramkowe prowadzenie. Gdy do końca meczu zostaje 45 sekund, SEMP zyskuje jeszcze jeden rzut wolny, kolejne wstrzelenie piłki i bramka. Jeszcze nasze wznowienie od środka i ostatni gwizdek sędziego.
Podsumowując brawa dla naszych zawodników za „mental”. Wyszliśmy na to spotkanie z zupełnie innym nastawieniem niż przed tygodniem. Byliśmy zdecydowani, pewni siebie, nieustępliwi i zostawiliśmy mnóstwo serca i zdrowia na boisku. Do tego wszystkiego doszła rzecz najważniejsza- piłkarskie umiejętności. Dobrze patrzyło się na nasze otwarcie gry, które zawsze rozpoczynało się od krótkich podań. Dobrze patrzyło się na naszych środkowych pomocników oraz na boki nieustannie harujące na całej długości. Wyciągami wnioski z ostatnich minut i jedziemy dalej pokazując wszystkim tym otwierającym szampany w domach po naszej pierwszej porażce, że dopiero się rozpędzamy.
