Akademia piłkarska Talent Warszawa
Bez szans
Mecz bez historii.
W X kolejce Ekstraligi przegrywamy z V-ce Mistrzem Polski 4:0.
Escola Varsovia – Talent Warszawa 4:0 (2:0)
Skład (Talent Warszawa): Kamil Górski, Kamil Bielun (55’ Damian Jaczewski), Eryk Dylewski, Michał Zawistowski, Jakub Szyszkowski, Krystian Tymendorf, Marcel Kluczny (75’ Łukasz Stankiewicz), Kuba Czarnecki (85’ Michał Bodziony), Kacper Wasiluk (70’ Jakub Gorgolewski), Ramil Mustafaev (88’ Miłosz Watkowski), Kamil Kasjaniuk
Skład (Escola Varsovia): Gustaw Januszkiewicz, Artemijus Tutyskinas, Patryk Pytlewski, Franciszek Polowiec, Tafara Madembo (55’ Aleksander Sawosz), Adrian Bielka, Mateusz Szmyd (75’ Marcel Błachewicz), Dawid Kawłek (65’ Karol Boniecki), Bartłomiej Smolarczyk, Cezary Polak 80’ Piotr Rum), Daniel Lemański (70’ Maksymilian Kosior)
Bramki:
22’ Artemijus Tutyskinas (Escola Varsovia)
44’ Cezary Polak (Escola Varsovia)
79’ Cezary Polak (Escola Varsovia)
88’ Adrian Bielka (k) (Escola Varsovia)
Żółte kartki:
Talent Warszawa (1): 65’ Jakub Szyszkowski
Escola Varsovia (0):
Wypowiedź Trenera Bonisławskiego:
Aby móc postawić się takiej drużynie jak Escola Varsovia musielibyśmy dopełnić dwóch warunków. Po pierwsze – mieć do dyspozycji naszych najlepszych zawodników. Po drugie – każdy z nich musiałby zagrać na swoim najwyższym poziomie. Nie spełniliśmy ani jednego, ani drugiego. Ze względu na urazy nie mogliśmy skorzystać z Piotrka Długołęckiego oraz Tomka Michałowskiego, a dyspozycja dnia naszej drużyny pozostawiała wiele do życzenia.
Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to przeciwnik będzie stroną prowadzącą grę. Przewaga gospodarzy była niepodważalna, jednak plan na mecz to przewidywał. Wiedzieliśmy, że musimy wykorzystać każdą okazję bramkową, ponieważ będziemy mieć ich dużo mniej niż Escola. Najbliżej pokonania bramkarza był Marcel Kluczny, który doskonale znalazł się w polu karnym i uderzył w boczną siatkę. Przede wszystkim jednak, oprócz dwóch poważnych braków w podstawowej jedenastce nie spełniliśmy drugiego warunku. Dwa pierwsze gole to błędy indywidualne naszego kapitana Michała Zawistowskiego. Drugi z nich był bezpośrednio do szatni, co wiązało się z tym, że straciliśmy kontakt z rywalem.
Na drugą połowę wychodziliśmy z tymi samymi założeniami. Nie zamierzaliśmy rzucić się do odrabiania strat, ponieważ próby pressingowe były tego dnia na bardzo niskim poziomie. Chcieliśmy wyczekać zdobycz bramki kontaktowej, a następnie zepchnąć Escolę do defensywy. Przeciwnik jednak kontrolował grę i oczekiwał na to, żebyśmy się otworzyli. Na 15 minut przed końcem zdecydowaliśmy się na bardziej ryzykowne ustawienie i przesunięcie całej formacji do przodu. To jednak szybko doprowadziło do bramki na 3:0, która zamknęła mecz.
Rezultat jak najbardziej odwzorowuje przebieg spotkania. Tym razem nie zamierzam doszukiwać się plusów. Zarówno w defensywie, jak i ofensywie wyglądaliśmy miernie. Gratuluję Escoli wygranej i już życzę powodzenia w walce o Mistrzostwo Polski U-17. Dziękuję za rywalizację przez ostatni rok – zagraliśmy 4 mecze mistrzowskie, z których odnieśliśmy właśnie tę porażkę, raz zremisowaliśmy i dwukrotnie schodziliśmy z boiska jako zespół zwycięski.
To bilans, który zdecydowanie napawa do dumy, będąc małą nagrodą za ciężką i rzetelną pracę.
