Drzwi do awansu nadal otwarte

Porażka, która nie przekreśla jeszcze szans na awans.

Marcovia Marki II – Talent Warszawa 5:1
Bramki:
J. Serafin

Skład: M. Rybicki,  W. Lisak, M. Cupriak, J. Socha,J. Serafin , D. Sulowski , F. Błaszczyk,  A. Bereżka,  , Ł. Kołakowski, S. Dzienisik, M. Pałdyna, F. Homa, J. Świętoń, K. Wiak, B. Zawadziak, W. Januszewski, K. Fląt, Ł. Skrzypiec

 

Przegrana w Markach nie zamyka nam drogi do awansu natomiast trochę ją utrudnia. Od samego początku mówiłem, że nie będzie to łatwa liga i bardzo się z tego cieszę, bo ilość meczów na styku bardzo zadowala moją osobę i korzystnie wpływa na rozwój naszych zawodników. Zdecydowanie wolę zagrać z pierwszą drużyną Marcovii i nawet jeśli jest to mecz przegramy jak to miało miejsce w niedzielę to dla mnie patrząc na aspekt szkoleniowy jest cenniejszy niż ten pierwszy wygrany przez nas 7:1 w którym gra toczyła się do jednej bramki. 

Jakiś czas temu zapraszałem drużynę Marcovii na co dzień występującą w pierwszej lidze do rozegrania sparingu jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Dziś chciałbym podziękować Trenerowi Podeszwikowi, że po pół roku zdecydował się w końcu nawet przełożyć swój mecz na środę, aby tylko chłopcy mieli możliwość rozegrania meczu z Talentem. Szacunek. Mam tylko nadzieję, że nie było to w formie udowodnienia komuś czegoś, bo jak tak to na mnie już nie działają takie zabiegi. Nie ten PESEL.
 

Wynik niedzielnego meczu natomiast wcale nie odzwierciedla tego co działo się na boisku, bo gdyby Wiktor na początku wykorzystał sytuację sam na sam po kapitalnym prostopadłym podaniu Mary, a później Franek głową skierował piłkę do bramki to przebieg tego spotkania byłby zdecydowanie inny. Niestety pierwszy trafił w słupek, a drugi przestrzelił i demony skuteczności tym razem zawitały do Marek. 

Drużyna Marcovii natomiast była tego dnia zabójczo skuteczna wykorzystując praktycznie wszystkie swoje sytuacje oraz przesądzając losy meczu już w pierwszej połowie.

Za mecz z Marcovią wyróżniam Janina, który w tym meczu był niczym rozpędzony pociąg pospieszny nie zatrzymujący się na żadnej stacji.  
 
Relacje mógłbym w tym momencie zakończyć jednak nie potrafię przejść obojętnie obok sytuacji, które miały miejsce na trybunach. Jeżeli po raz kolejny ja, jak i chłopcy muszą słuchać jakiś dziwnych przepychanek słownych, wyzwisk oraz oglądać szaleńczy bieg do rodziców drużyny przeciwnej, jeżeli po raz kolejny ktoś nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy, przerasta go poziom emocji to naprawdę proponuję zostać w domu i nie psuć swojemu synowi, ale też i mi święta jakim jest dla nas mecz ligowy. Nie chciałbym uciekać się do sytuacji, w której za zachowanie rodzica będę zmuszony nie powoływać chłopca na następny mecz lub skorzystać z punktu 9 regulaminu klubu.