Frycowe zebrane

W ostatniej kolejce I ligi wojewódzkiej przegraliśmy z Dolcanem Ząbki.

W ostatniej kolejce I ligi wojewódzkiej przegraliśmy z Dolcanem Ząbki.
 

Dolcan Ząbki – Talent Warszawa 5:0

Skład: Sebastian Dzwonkowski, Michał Wójcik, Kuba Czarnecki, Marcel Kluczny, Ramil Mustafaev, Albert Szymański, Mateusz Muszyński, Mateusz Kłos, Mateusz Klimkiewicz, Krzysztof Kulbicki, Piotr Długołęcki, Adrian Król, Wiktor Podolski, Konrad Bieniek, Daniel Stawropolcew, Damian Jaczewski, Paweł Basiuk
 

Tylko przez 30 minut potrafiliśmy opierać się Dolcanowi Ząbki. Pół godziny pierwszej połowy oraz 10 minut drugiej połowy to wszystko na co było nas stać. Rywale grali dojrzale i widać było doświadczenie na tym poziomie. My nie wychodziliśmy na pozycję, skrzydła grały za wąsko, a boczni obrońcy w grze ofensywnej nie brali udziału. Na ten moment jesteśmy słabszym zespołem co w pełni odwzorował moment, kiedy w 10 minucie kontuzji nabawił się „Kaka”, a chwilę później „Długi”. Zostaliśmy z kontuzjowanym Piotrkiem w ataku, który nie był mobilny. To wiązało się z tym, że nasze ataki były skazane na niepowodzenie.
 

Pierwszy gol dla rywali to dzieło przypadku. Zawodnik wyskoczył do góry i strzelił tyłem głowy. Przypadkiem jednak nie jest to, że gospodarze trzykrotnie wygrywali pozycję przy stałych fragmentach gry i doprowadzali do uderzeń. Drugi to fenomenalne uderzenie z rzutu wolnego. W ten sposób straciliśmy 30 minut ciężkiej harówy, jaką włożyliśmy w ten mecz.
 

W drugiej części staraliśmy się szybko zdobyć gola kontaktowego. Przejęliśmy inicjatywę na niecałe 10 minut, tworząc kilka ataków. Żaden z nich nie zamienił się jednak na bramkę a marzenia o odwróceniu losów meczu prysły jak bańka mydlana wraz z trzecim golem gospodarzy.

Bardzo martwi gra bramkarza. To kolejny mecz, w którym nasz goalkeeper nie staje na wysokości zadania. W każdym meczu na kontakcie tracimy gola przez ewidentny błąd w bramce. Seba musi się szybko ocknąć, ponieważ jego występy bardzo mnie nie zadowalają. Podobna sytuacja ma miejsce z „Podolem”. Mała aktywność i elektryczność w nogach powoduje niepotrzebne straty piłki. Wymagam od niego więcej i nie wyobrażam sobie, by w kolejnych spotkaniach ponownie był niewidoczny.
 

Z pozytywów mogę wyróżnić charakter zespołu – mimo straconej bramki na 3:0 starali się do ostatniego gwizdka sędziego. Na pochwałę zasługują również nasi kibice, którzy podziękowali chłopcom za zaangażowanie. Dobra robota!
 

Faza budowy kadry na nowy sezon właśnie się rozpoczęła. Na ekstraligę będziemy gotowi, ale to jeszcze nie jest ten moment. Dolcanowi gratulujemy, ale jednocześnie przesyłamy deklarację: w kolejnym pojedynku będziemy mocniejsi.