High five!

W niedzielę ruszyliśmy na wyjazd do Białegostoku.

W niedzielę ruszyliśmy na wyjazd do Białegostoku. Aż 6 zawodników na ten pojedynek było niedostępnych, co z pewnością utrudniło okazanie Talentu Warszawa w pełnym wydaniu, ale jednocześnie dało duże pole do popisu pozostałym graczom. Każdy z 15-stki zagrał przynajmniej 30 minut, dzięki czemu mieliśmy pełen obraz aktualnej formy. 
 

Jagiellonia Białystok – Talent Warszawa (3:2) 5:5 (Podolski, Kulbicki x3, Kluczny)

Skład: Andrzej Czekalski, Konrad Bieniek, Jakub Grzegrzółka, Albert Szymański, Mateusz Muszyński, Marcel Kluczny, Damian Jaczewski, Ramil Mustafaev, Adrian Król, Kuba Czarnecki, Piotr Długołęcki, Krzysztof Kulbicki, Patryk Jastrzębski, Wiktor Podolski, Paweł Basiuk

Spotkanie odbywało się w wymiarze czasowym 2×40 minut. Ilość bramek jakie mogą zobaczyć kibice w meczach Talentu jest nieco zaskakująca. Z Pogonią Siedlce 6:2, z Wisłą Płock 14:4, a teraz 5:5… Nasza gra defensywna musi natychmiast ulec poprawie, ponieważ tracone gole to głównie efekt słabej komunikacji. 
 

Rozpoczęliśmy mecz od mocnego uderzenia. W 15 minucie wygrywaliśmy już 2:0. Jagiellonia od początku zaakcentowała swój rodzaj ataków – docierała pod naszą bramkę skrzydłami. O ile „Jaczes” dosyć umiejętnie się ustawiał to „Kondziu”, a później „Mucha” totalnie nie potrafili poradzić sobie z prostopadłymi podaniami. Dwa razy od utraty gola uratował nas Andrzej, ale z każdą minutą przewaga gospodarzy się powiększała. W 29 minucie zawodnicy z Białegostoku zdobyli gola kontaktowego i ruszyli za ciosem, wychodząc jeszcze przed przerwą na prowadzenie. 

W drugiej części gry na lewą obronę wszedł „Gregor”, dla którego to był debiut na tej pozycji. W głównej mierze dzięki niemu mogliśmy sobie pozwolić na odrabianie strat. Uporządkował linię i doskonale wykonywał powierzone mu zadania. 3 minuty II części trwało oczekiwanie na wyrównanie. Po dośrodkowaniu „Remika” gola zdobył „Mara”. To dało jasny sygnał, że nie złożyliśmy rękawic i będziemy walczyć o zwycięstwo. Niestety po błędach naszego bramkarza w wyprowadzeniu piłki Jagiellonia dwukrotnie zamieściła piłkę w naszej siatce i ponownie musieliśmy gonić. Reakcja zespołu była imponująca, „Koniki” swoją postawą pokazały, że chcą wracać do Warszawy z podniesionymi głowami. Na 7 minut przed końcem wyrównaliśmy po dobrej akcji „Muszki”. Końcowy rezultat 5:5 w pełni odzwierciedla przebieg meczu. Drużyny prezentowały zbliżony poziom, a ilość sytuacji bramkowych była podobna.
 

Jestem zadowolony z gry ofensywnej, „Długi” zaliczył 3 asysty, „Kaka” ustrzelił hat-tricka. Ich współpraca wyglądała doskonale. Jednak na największe uznanie zasługuje akcja z I części. Rzadko sobie pozwalam na tak wielkie słowa, ale to była po prostu magia. Kilka podań z pierwszej piłki przy niekonwencjonalnej wymianie pozycji, wykorzystaniu różnych części stopy było czymś niezwykłym. Głęboko wierzę w to, że jeszcze niejednokrotnie zobaczę naszą drużynę w takim wydaniu, a ta sytuacja nie zostanie tylko wspomnieniem.