Horror z happy endem

W sobotę zespół Talentu U13 rozegrał czwartą kolejkę ligową.

W sobotę zespół Talentu U13 rozegrał czwartą kolejkę ligową. Na Blokową przyjechał beniaminek rozgrywek – Mazur Radzymin. Nasze „Koniki” po szalonym meczu pokonali rywali 4:3. 

 

Talent Warszawa – Mazur Radzymin 4:3 (2:0) 

 

Przebieg meczu: 

1:0 D. Nowak
2:0 A. Kondej as. D. Nowak
2:1 przeciwnik
2:2 przeciwnik
2:3 przeciwnik
3:3 A. Kondej
4:3 P. Sobianek as. O. Koper 

 

Komentarz trenera: 

Wiedzieliśmy przed meczem, że zespół rywali gra niewygodny futbol i że gdy nie narzucimy swoich warunków gry możemy mieć kolokwialne „ciężary”. W I połowie zagraliśmy bardzo dobre zawody. Byliśmy bezbłędni w defensywie. Rywal nie oddał ani jednego strzału na bramkę, a wszystkie jakiekolwiek próby ataku były gaszone w zarodku. Z minuty na minutę rozkręcaliśmy się również w ofensywie. Na początku brakowało ostatniego podania, potem decyzji o strzale, a następnie wszystko już trybiło i jedyne czego mogliśmy żałować to faktu, że schodziliśmy do szatni tylko z dwubramkowym prowadzeniem. 

W drugiej połowie oglądaliśmy mecz, którego scenariuszem mogli by się chwalić najlepsi twórcy serialów, włączających tych którzy napisali „Breaking Bad”. Rywal ruszył na nas jak by od tego meczu zależało ich życie, a my mentalnie byliśmy już przy świętowaniu. Wdaliśmy się w taką grę, jakiej chcieliśmy uniknąć przed meczem i jakiej udawało nam się uniknąć przez całe pierwsze 30 minut. Szarpanina, gonitwa, częsty chaos to była woda na młyn dla Mazura. Po 15 minutach wynik brzmiał już 2:2. My przez ten czas zaliczamy trzy trafienia w poprzeczkę. Na 8 minut przed końcem meczu to goście wychodzą na prowadzenie. Na sześć minut przed końcem użytek ze swojej lewej nogi robi „Szirer” i doprowadza do wyrównania. Gdy na zegarach mija już 31 minuta gry sędzia pozwala na wykonanie nam rzutu rożnego. Oskar wrzuca piłkę w pole karne i… sędzia nakazuję powtórzyć rzut rożny z powodu szarpaniny w polu karnym. „Koperek” ponawia dośrodkowanie idealnie nabiega na nie Patryk Sobianek, który strzela swoją pierwszą bramkę w barwach Talentu dającą nam zwycięstwo w meczu. Sędzia już nie pozwala na wznowienie od środka. 

Hałas kamienia, który spadł z serca chyba wszystkim było słychać na całym Targówku. Kolejny raz chłopcy chcą potwierdzać słowa trenera Czesława Michniewicza, że: „dwa zero to niebezpieczny wynik”. Kolejny raz sami robią sobie pod górkę, utrudniają sobie grę i sprawiają problemy. Wszystkie stracone bramki to ponownie nasze niewymuszone błędy i na nad tym musimy bardzo pracować. Znowu brakuje koncentracji po wyjściu na II połowę. Musimy nauczyć się „zabijać mecz” i kontrolować go przez całe 60 minut. 

Oczywiście należą nam się ogromne brawa za pierwsze 30 minut. I największe, że po raz kolejny pokazujemy że nie ma dla tej ekipy rzeczy niemożliwych i sytuacji w których nie jest wstanie się podnieść. Co raz więcej w nas mentalności zwycięzców co bardzo mnie cieszy. 

Kolejny mecz rozegramy również z beniaminkiem – Kosą Konstancin. Mam nadzieję, że to spotkanie nie postarzeje mnie 15 lat jak to wyżej opisane starcie. 

 

GALERIA ZDJĘĆ