Akademia piłkarska Talent Warszawa
Katalunia
Czas spędzony w Barcelonie spowodował że miałem jasne wymagania co do meczu z Unią.
Czas spędzony w Barcelonie spowodował że miałem jasne wymagania co do meczu z Unią. W tej niskiej temperaturze oczekiwałem od zespołu, by rozgrzał mnie swoją boiskową postawą. Nie zagraliśmy katalońskiej piłki, ale przez całe spotkanie prowadziliśmy grę spychając rywali na własną połowę. Ostatecznie zwyciężyliśmy 4:0.
Talent Warszawa – Unia Warszawa 4:0 (Mustafaev, Długołęcki x2, Kulbicki)
Skład: Sebastian Dzwonkowski, Damian Jaczewski, Marcel Kluczny, Albert Szymański, Daniel Stawropolcew, Jakub Grzegrzółka, Mateusz Kłos, Ramil Mustafaev, Adrian Król, Mateusz Klimkiewicz, Kuba Czarnecki, Wiktor Podolski, Paweł Basiuk, Piotr Długołęcki, Krzysztof Kulbicki, Mateusz Muszyński
Unię Warszawa określiłbym jednym słowem: niewygodna. Bez względu na wydarzenia boiskowe, na to jak bardzo jesteśmy stroną przeważającą to zawsze tli się w nich iskra, która za chwile może się zapalić.
Już w 3 minucie fenomenalnym uderzeniem popisał się „Remik”. Kropnął zza pola karnego tak silnie, że bramkarz był bez szans. Kolejne minuty wskazywały na to, że będziemy zdobywać kolejne gole. Kilka dogodnych sytuacji i głęboka defensywa Unii spowodowała, że całkowicie przejęliśmy inicjatywę.
Pełna kontrola i wyprowadzane akcje nie zamieniały się jednak na bramki. A to boczna siatka, a to nieudane uderzenie z głowy. „Podol” był nawet bliski bramki ze… skorpiona. Za mało zmienialiśmy stronę, co spowodowało wyczerpanie materiału. Skrzętnie chcieli to wykorzystać przeciwnicy. Na szczęście na posterunku stał „Dzwonek”, który przez cały mecz zachował pełną koncetracje i był nie do pokonania.
Po kilku zwrotach akcji i przeniesieniu gry w środkową strefę sędzia zakończył pierwszą połowę, a my w drugiej mieliśmy jasny cel – osiągnąć poziom z pierwszych 20 minut, kiedy to całkowicie zdominowaliśmy Unię.
Po przerwie popełnialiśmy sporą liczbę błędów indywidualnych, ale jako zespół graliśmy kompaktowo i płynnie się przemieszczaliśmy. Za sprawą dobrej dyscypliny taktycznej osiągnęliśmy dobry rezultat defensywny w postaci czystego konta. Duża w tym zasługa naszego bramkarza, kiedy to fantastycznie zachował się w sytuacji 1 na 1 z napastnikiem rywali.
Kolejne bramki były efektem przewagi, którą zyskaliśmy w przekroju 70 minut. Wiadomo, że nie osiągniemy 100% skuteczności i nie będziemy zamieniać każdej akcji na gola. Kiedy do środka pola wszedł Adi, Mati i Dudi można było zauważyć różnicę w destrukcji. Często brakowało podejścia przez co Unia zaczęła atakować.
Jestem jednak zadowolony z całego zespołu, bez wyjątków. Poprawiliśmy znacznie grę w defensywie, a popełniane błędy omówimy na analizie. To już kolejny dobry mecz „Remika”. W nowej roli spisuje się znakomicie i mam nadzieję, że będzie to stały punkt programu, a chimeryczność pójdzie w odstawkę.
