Liga Mistrzów

Ważny remis na wyjeździe.

We wtorek drużyna Talentu Warszawa U12 rozegrała szóstą kolejkę ligową.

 

Rywalami „Koników” był zespół Barca Academy. Mecz zakończył się remisem 4:4. 

 

Barca Academy – Talent Warszawa 4:4 

1:0 O. Koper
1:1 przeciwnik 
1:2 przeciwnik
1:3 przeciwnik 
1:4 przeciwnik 
2:4 A. Kondej as. D. Nowak
3:4 O. Koper as. A. Świątek
4:4 A. Świątek as. M. Cupriak 

Komentarz trenera: 

Kiedyś udzielając na naszą stronę wywiadu na pytanie „Co zafascynowało Cię w piłce?” Między innymi odpowiedziałem tak: „Piłka nożna jest dyscypliną wyjątkową ze względu na nieprzewidywalność oraz emocje. Nie ma w sobie niemalże nic ze sprawiedliwości. Nie ma sportu, w którym tak łatwo Dawid może wytłuc Goliatowi zęby. Nie ma sportu, w którym tak duży nacisk byłby położony na emocje, a tak niewielki na sprawiedliwość”.

Wtorkowy przebieg meczu jakże potwierdził te słowa, ale po kolei. 

Na pewno do meczu nie przystępowaliśmy w roli faworyta, ale wspomnianym Dawidem też przed tym starciem nie byliśmy. Poprzednie kolejki pokazały, że potrafimy grać w piłkę. Naszym celem było zmazanie plamy po pierwszym meczu 1:7 i udowodnienie przede wszystkim sobie, że z rywalem z najwyższej półki jesteśmy grać jak równy z równym. 
Pierwsze 15 minut miało jednak obraz meczu marcowego. Gracze Barcy stworzyli sobie trzy stuprocentowe sytuacje i tylko dzięki interwencjom Wojtka zostaliśmy „w grze”. W drugim kwadransie pierwszej połowy nastąpiła metamorfoza. W środku pola zaczęliśmy grać fajną, szybką piłkę i pojawiły się dla nas sytuacje bramkowe. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce i w końcu środek pola brał na siebie grę. Efektem dobrego czasu była bramka strzelona przez Oskara na minutę przed końcem pierwszej połowy. 

Na drugą połowę wyszliśmy chyba z za dużą euforią w głowie. Linia obrony, która lubi grać wysoko jednak „przesoliła” czego efektem było stracenie czterech bramek w 10 minut. Wszystkie praktycznie po identycznych akcjach. Myślę, że większość osób sądziła, że wynik zakręci się znowu koło siódemki. Jednak dziewięciu ludzi na boisku i jeden na ławce uważali zupełnie inaczej. Zaraz po straconej czwartej bramce to my przeprowadzamy koronkową, najbardziej charakterystyczną dla nas akcję i „Szirer” zdobywa bramkę na 2:4. Gracze z Fleminga próbują długo operować piłką i zwalniać tempo gry, a w naszej drużynie pojawia się wiara. Na 10 minut przed końcem Damiana strzał ląduję jeszcze na bocznej siatce, a strzał Grzesia spada na poprzeczkę. Jednak za chwilę rewelacyjną akcję robi duet Święty-Koperek i ten drugi zewniakiem zdobywa bramkę kontaktową. Nasza drużyna idzie na 100% do przodu do wysokiego pressingu.

W ostatniej akcji meczum dokładnie na 30 sekund przed końcem meczu mamy rzut wolny w okolicach środka boiska. Długa zawieszona piłka w pole karne za plecy obrońców przez Marę i…Aleksander Świątek strzela gola z przewrotki. Z klasycznej, przepięknej przewrotki jakiej nie powstydziłby się Wayne Rooney czy Marcin Mięciel. Euforia w naszych szeregach, łzy w szeregach gospodarzy, a wszyscy na trybunach albo zbierają szczękę z podłogi albo ciągle trzymają się za głowę. Sędzia kończy spotkanie, remis 4:4. 

Jeżeli ostatnimi czasy zachwycaliśmy się meczami i emocjami w Lidze Mistrzów to we wtorek na Fleminga widzieliśmy właśnie Ligę Mistrzów. Mecz przy jupiterach, trzech sędziów, wzorowe zachowanie kibiców obu stron, kapitalne bramki, come back niczym Liverpoolu, ale co najważniejsze wysokie umiejętności piłkarskie obu drużyn. 

Nie znam tak barwnych metafor i porównań (a jestem w tym niezły), aby opisać co czułem po tym meczu i aby opisać postawę i charakter moich zawodników. Oczywiście Escola miała więcej sytuacji, mogła prowadzić 2:0, mogła dobić nas na 1:5, przeważała. Jeżeli jednak ktoś szuka sprawiedliwości to odsyłam do pierwszego akapitu. Nikt nie ma prawa nie docenić naszych wojowników. Tylko najwięksi bokserzy wstawali z desek, tylko największe drużyny w historii były wstanie zrobić taki come back. Takie mecze to nagroda za wstawanie o 5 rano w zimowych ciemnościach przy temperaturze minus dziesięć aby rozpocząć trening o 7:00.