Akademia piłkarska Talent Warszawa
Miło popatrzeć
W miniony weekend nasza drużyna rozegrała dwa mecze sparingowe.
W miniony weekend nasza drużyna rozegrała dwa mecze sparingowe. W pierwszym zmierzyliśmy się z drużyną Ursusa. W drugim z KS Łomianki. W obu sparingach zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze i oba mecze były bardzo pożyteczne.
Talent Warszawa – KS Ursus 3:6 (W. Szyszkowski x2, J. Potyra)
Skład: W. Lisak, G. Szczęsny, M. Cupriak, D. Nowak, J. Socha, A. Kondej, W. Koc, A. Perucki, J. Potyra, W. Szyszkowski
Talent Warszawa – KS Łomianki 15:6 (D. Nowak x4, J. Socha x3, A. Kondej x3, A. Świątek x3, M. Cupriak, B. Habib)
Skład: W. Lisak, P. Kończyk, G. Szczęsny, M. Cupriak, K. Żyła, B. Habib, K. Zub, A. Kondej, J. Socha, I. Veadin, D. Nowak, A. Świątek
Pierwszy mecz stał na mega wysokim poziomie. Tempo, zaangażowanie oraz przede wszystkim piłkarska jakość musiała się podobać każdemu. Rozpoczęliśmy go bardzo dobrze, gdyż juz w pierwszych minutach prowadziliśmy 2:0. Druga bramka to wręcz nasza podręcznikowa, wzorowa akcja gdzie wszystko zagrało tip top. Po podobnej akcji strzeliliśmy bramkę na 3:2, i ta pewna powtarzalność bardzo cieszy, gdyż w piłce nożnej jest bardzo ważna. Drugą połowę zagraliśmy nawet lepiej niż pierwszą- przede wszystkim było w niej dużo więcej płynności i więcej okazji strzeleckich. Ursus był skuteczniejszy, konkretniejszy a w ostatniej minucie przy dwóch bramkach jeszcze dopisało mu szczęście.
Niedzielny mecz rozpoczął się od kapitalnego trafienia Alana- i to prawą nogą. Potem niby operowaliśmy piłką, niby jakieś sytuację, ale wszystko tempo za wolno i zdecydowany brak decyzyjności. Źle byliśmy poukładani w defensywie, a goście nakręceni wybijanym rytmem przez ich Dobosza skierowali nam cztery razy piłkę do bramki. W drugiej tercji ( graliśmy 3 x 20 minut) skorygowaliśmy nasze ustawienie w defensywie, mądrze i skutecznie odcinaliśmy linię podania i w przeciągu 13 minut zdobyliśmy 8 bramek. Nasza gra była szybsza, w końcu były konkretne i mądre decyzje i była jakość. Liczba naszych uderzeń była wprost proporcjonalna do uderzeń Dobosza z Łomianek. Trzecia kwarta to granie już na dużym luzie i udokumentowanie naszej przewagi. Duży plus za po pierwsze odwrócenie losów meczu, szybki powrót do naszej gry. Oraz pochwała za skorygowanie ustawienia i myślenie taktyczne dzięki któremu przeciwnicy przestali dochodzić do głosu.
Podsumowując- można napisać to co jest w tytule. Naprawdę i w sobotę i w niedzielę miło patrzyło się na grę naszych chłopców. Dużo jakości, fajne tempo, świetne pomysły. Jestem na prawdę bardzo zadowolony- oj dawno tak nie byłem zadowolony i mam nadzieje, że nikt nie spocznie na laurach.
Za weekend słowa pochwały dla naszego kapitana. Grzesio naszarpał się, na ścigał się, na walczył najpierw z atletycznymi napastnikami Ursusa, następnie zwłaszcza w pierwszej kwarcie miał trochę problemów ze „strongmanem” z Łomianek. Z tych pojedynków wielokrotnie wychodził jednak zwycięsko, mimo że na boisku był praktycznie cały czas.
Ładnie przywitał się z naszą drużyną Olek Świątek, który skompletował hattricka.
Trzeba tez zaznaczyć, że w drugim meczu w nowej roli wystąpił Piotrek Kończyk. „Kończynka” zagrał na bramce, zanotował dwie pewne, udane interwencję i czekamy na efekty treningów bramkarskich i robinsonady niczym legendarny Lew Jaszyn.
