Operacja ,,9 – tki ‘’ rozpoczęta

W niedzielę wybraliśmy się na turniej dla rocznika 2005 do Łochowa.

Skład:  J. Serafin, D. Sulowski, F. Błaszczyk, Ł. Skrzypiec, A. Bereżka, K. Fląt , Ł. Kołakowski, P. Pieńkowski, S. Dzienisik, W. Januszewski, D. Nowak, S. Stroik, M. Floryn, J. Świętoń, A. Zegarek

W niedzielę wybraliśmy się na turniej dla rocznika 2005 do Łochowa. Turniej był w formule po 9 czyli takiej, w której  od września będziemy występować. Uznałem, że będzie to dobre przetarcie dla chłopców oraz dla mnie pierwsze wstępne spostrzeżenia z naszej gry. 

Turniej spełnił moje oczekiwania. Gry było naprawdę dużo (7 meczów po 20 minut) a i tak niektórym było jeszcze mało. Niestety choroba „Seby” oraz po drugim meczu kontuzja Maćka wykluczyła ich z dalszej gry. Mecze odbywały się na dwóch boiskach odpowiednich rozmiarów oraz na naturalnej nawierzchni idealnie przygotowanej do gry. Nic tylko grać.

Przed meczem poprosiłem chłopców, aby każdy z nich pokazał to co ma najlepszego w swoim warsztacie piłkarskim, czyli dużo zwodów, pojedynków 1 na 1, gry na jeden kontakt, ale przede wszystkim żeby wszyscy odłączyli się od prądu i zagrali na totalnym luzie, bo jest to turniej na zakończenie sezonu.

Momentami nasz gra wyglądała naprawdę fajnie, każda akcja budowana po ziemi, boczni obrońcy dobrze wyczuwający moment podłączenia się do ataku, dużo wygranych pojedynków, masa zwodów. Niestety było tez mnóstwo mankamentów.

Znów dużo niecelnych podań i to często granych na dwóch metrach, zwalnianie gry kiedy trzeba było ją przyśpieszyć oraz przyśpieszanie kiedy trzeba było zwolnić i tradycyjnie już słaba skuteczność.  

Hitem był mecz z Mazurem Radzymin 2005, w którym przeciwnik spacerował nie atakując naszych zawodników. Chłopcy chyba chcąc zachować się fair play (inaczej nie mogę sobie tego wytłumaczyć) dostosowali się do tempa gry i postanowili nie robić przeciwnikowi krzywdy dzięki czemu mecz zakończył się wynikiem 0:0 i seriami rzutów karnych, w których okazaliśmy się słabsi.

Rzuty karne to oddzielna historia tego turnieju, bo w całej imprezie wykonaliśmy ich 4  żadnego nie wykorzystując. Chłopcy, którzy na treningach potrafią strzelać 10 na 10 tym razem zaliczyli pomyłkę. Na szczęście wiedzą, że mają we mnie wsparcie i nie przywiązuję szczególnej uwagi do tych przestrzelonych jedenastek.

Ostatecznie na turnieju w Łochowie zajmujemy 7 miejsce wygrywając ostatni mecz z Huraganem Wołomin 2005 rozgrywając przy okazji najlepszy mecz tego turnieju.