Akademia piłkarska Talent Warszawa
Podsumowanie roku – Rafał Piasecki
Nasi trenerzy podsumowują rok 2018!
Zapraszamy na cykl podsumowań roku 2018 przez poszczególnych trenerów Talentu Warszawa!
Kończy się kolejnych 365 dni! Jak oceniłbyś swoją pracę, oraz funkcjonowanie drużyny w mijającym roku?
Nie jestem w stanie ocenić tego roku jako całości, ponieważ okres wiosenny i jesienny różnił się od siebie niemal wszystkim.
Już pod koniec 2017 roku ustaliliśmy sobie ambitne cele, a w nowy rok weszliśmy w pełni zmobilizowani do ich zrealizowania. W okresie przygotowawczym nie próżnowaliśmy wierząc, że tylko ciężkimi i regularnymi treningami możemy osiągnąć mistrzowską formę.

Rozgrywki ligowe zainaugurowaliśmy 24.03.2018 i od samego początku pokazaliśmy, że nasze odważne cele i szumne zapowiedzi nie są na wyrost. Mimo, że w pierwszej rundzie nasza gra nie zawsze wyglądała idealnie, każdy mecz dostarczał zdobycz punktową.

Pierwszą porażkę odnieśliśmy dopiero 15.05.2018, czyli ponad 1,5 miesiąca od rozpoczęcia rozgrywek. Uważam, że mecz z Koroną Jadów, który przegraliśmy tamtego dnia, był przełomowy. Nasz zespół stracił miano niepokonanego, a przyczyniła się do tego drużyna, która okupowała spód tabeli, co bardzo obniżyło morale zawodników. Po tym spotkaniu już nic nie funkcjonowało tak jak powinno. Wychodząc na boisko przestaliśmy tworzyć kolektyw, co miało swoje odzwierciedlenie w wynikach. Kilka kolejek później, dwa remisy pod rząd (z Escolą i Legionem), bardzo oddaliły nas od zrealizowania końcowego celu. W tamtym momencie do końca rozgrywek zostały 3 mecze… Wszystkie przegraliśmy i w taki sposób zakończyliśmy sezon.
Podsumowując rozgrywki wiosenne – okazaliśmy się po prostu słabym zespołem, przede wszystkim pod względem mentalnym. Każde niepowodzenie miało kolosalny wpływ na grę w kolejnych meczach. Nie bez znaczenia były również ubytki kadrowe, gdyż względem rozgrywek jesiennych straciliśmy dwóch środkowych obrońców z podstawowego składu. Niestety rotacje na pozycjach, które powinny stanowić trzon każdego dobrego zespołu, musiały odbić się na poziomie naszej gry. Koniec końców, nasz udział w lidze należy ocenić jednym słowem – niepowodzenie.
Lato to okres dużych zmian w naszej drużynie. Zespół potrzebował odświeżenia, ponieważ ta grupa ludzi nie funkcjonowała ze sobą najlepiej. Z częścią zawodników się pożegnaliśmy, innych powitaliśmy. W zespole zostały osoby, które naprawdę chciały tworzyć tę drużynę. Na obóz letni pojechaliśmy niemal w pełnej kadrze, która później reprezentowała nasz klub w rozgrywkach MZPN. Ten wyjazd był dla nas niezwykle cenny. Podczas kilku dni zrobiliśmy ogromną pracę, która później zaprocentowała w rozgrywkach jesiennych. Żałuję tylko okresu po obozie, który mogliśmy przepracować znacznie lepiej…

Po rozpoczęciu roku szkolnego, wszystko wróciło do normy. Szczególnie we wrześniu i październiku na treningach mogliśmy uświadczyć pełnej kadry i maksymalnego zaangażowania. Kolejne zwycięstwa tylko napędzały pozytywną atmosferę i mobilizowały do wzmożonego wysiłku. 10.11.2018 zakończyliśmy rozgrywki ligowe na 1. miejscu z imponującym dorobkiem ośmiu zwycięstw, jednego remisu i tylko jednej porażki. Tym samym pierwszy raz w historii tej drużyny, awansowaliśmy do rozgrywek wojewódzkich. Myślę, że sukces był pokłosiem dobrej atmosfery i znacznie lepszej dyscypliny taktycznej w meczach, względem postawy wiosną. Decydująca potyczka z Wichrem Kobyłka niech służy za świadectwo powyższych słów. Jestem pewny, że gdyby choć jeden z jedenastku zawodników przebywających na boisku, w pełni nie dostosował się do założeń przedmeczowych, przegralibyśmy ten mecz i ostatecznie nie triumfowali w lidze.
Jesienią wykazaliśmy również wielką determinację, bez której dzisiaj nie moglibyśmy podsumowywać roku w tak optymistycznym tonie. Już pierwszy mecz ligowy był dla nas dużą próbą charakteru. Mimo, że przegrywaliśmy 2:0, odrobiliśmy straty, a następnie wyszliśmy na prowadzenie, kończąc spotkanie wysokim zwycięstwem 6:2. W pamięci mógł zapaść również dwumecz z Błyskawicą. W obu spotkaniach o losach meczu przesądzaliśmy w ostatniej minucie. To diametralnie inna postawa względem wiosny, gdy niejednokrotnie to my byliśmy zespołem trwoniącym prowadzenie.

Mam nadzieję, że na fali tego sukcesu, drużyna jeszcze bardziej się zjednoczy i powalczy, aby godnie zaprezentować się w rozgrywkach na poziomie wojewódzkim.
Dosyć obszernie opisałem funkcjonowanie drużyny, a pytanie dotyczyło również oceny mojej pracy. Przez rok zmieniło się bardzo wiele – zarówno w mojej pracy, jak i w drużynie, którą prowadzę. Miałem przyjemność doświadczać zarówno sukcesów, jak i niepowodzeń. Pierwsze dały mi radość, drugie były cenną lekcją. Pracowałem ze skrajnie różnymi zawodnikami – zarówno z tymi, dla których piłka nożna jest priorytetem, jak i z takimi, którzy obecność na treningu traktują jako kwestię drugorzędną. Bez względu na wszystko, zawsze staram się pracować w możliwie najbardziej profesjonalny sposób. Jeżeli będę hołdować tej zasadzie, nigdy nie będę mieć do siebie pretensji.
Gdybym zaprezentował komuś organizację naszej pracy wiosną i jesienią, a później kazał dopasować wyniki zespołu do rozgrywek jesiennych lub wiosennych, zapewne wskazałby, że to wiosną zajęliśmy 1. miejsce, a jesień zakończyliśmy dopiero na 5. pozycji. To byłoby logiczne, ponieważ z całą stanowczością mogę stwierdzić, że to zimą i wiosną wykonaliśmy większą pracę niż latem i jesienią. Niestety ta praca nie miała później przełożenia na rezultaty drużyny. Myślę, że wiele rzeczy, które wtedy robiliśmy było pożytecznych. Zabrakło jednak nieco balansu między wymaganiami a zwykłą przyjemnością z gry w piłkę. W rezultacie formuła naszej pracy wypaliła się w połowie rundy i każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej męczący. Jesienią nieco zluzowaliśmy z pewnymi kwestiami, a u chłopaków powrócił entuzjazm i radość z gry. Momentalnie miało to przełożenie na osiągane rezultaty. Myślę jednak, że to co zrobiliśmy było dobre jedynie na krótką metę. Chcąc iść do przodu, powinniśmy ponownie zacząć od siebie wymagać.
Mnóstwo godzin treningowych, meczów, turniejów, a także dwa zgrupowania za nami. Co udało Ci się wypracować podczas tych wydarzeń w roku 2018?
Myślę, że efekty naszych treningów można zaobserwować co tydzień w meczach, które rozgrywamy. Niech gra zawodników, a nie moje słowa, służy za ocenę tej pracy. Zapraszam zatem wszystkich zainteresowanych na nasze mecze.
Zgrupowania to cenny czas z perspektywy szkoleniowej, ale także w kwestii budowy i integracji zespołu. Myślę, że szczególnie letni wyjazd wykorzystaliśmy do maksimum. Każde zajęcia miały swój jasno określony cel, na każdym treningu doskonaliliśmy inny element gry. Mnóstwo czasu poświęciliśmy również na wypracowaniu pozytywnych relacji między członkami zespołu. Myślę, że ten niepozorny tydzień procentował przez następne 3 miesiące. Gdybyśmy przespali tamten czas, nie osiągnęlibyśmy tego co udało nam się zrobić.
W tym roku zespół U17 uczestniczył jedynie w rozgrywkach ligowych, a także brał udział w licznych sparingach podczas okresów przygotowawczych. Nie będę przytaczać wyników gier kontrolnych, ponieważ mają one drugorzędne znaczenie, a na pierwszym miejscu stoi realizacja założeń taktycznych. Każdy z tych meczów wnikliwie przeanalizowaliśmy we własnym gronie i nie ma sensu do tego wracać.
We wstępnych planach mieliśmy udział w turnieju zagranicznym, ale ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na taki wyjazd. Konfrontacja z zespołami z zagranicy na pewno byłaby cennym doświadczeniem, ale uznałem, że lato 2018 nie było dobrym momentem na tego typu wydarzenie. Jestem jednak otwarty na udział w turnieju międzynarodowym w przyszłości. Jeżeli natrafi się okazja i zauważę u moich zawodników determinację, to nie widzę przeszkód, żebyśmy przystąpili do takiej rywalizacji.
Młodzieżowa piłka nożna jest symbolem wielu pozytywnych emocji wśród trenerów i zawodników. Jakie jest twoje najmilsze wspomnienie z ubiegającego roku?
Sięgając pamięcią wstecz i doszukując się momentów największej euforii, nie mogę wskazać na jedno wydarzenie. Jest jednak taki moment w meczu, gdy trener w krótkim czasie może przeżyć skrajnie różne emocje – od zrezygnowania do nieopisanej radości. Takim wydarzeniem bez wątpienia jest bramka w ostatniej minucie, przesądzająca o losach spotkania.
W minionym roku miały miejsce dwie takie sytuacje. W obu tych chwilach „kozłem ofiarnym” był zespół Błyskawicy Warszawa. W pierwszym meczu na bohatera spotkania wyrósł Jakub Piecyk, zdobywając gola na 3:2 w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Bezpośrednio po tej bramce sędzia zakończył zawody.

W meczu rewanżowym, mimo naszej przewagi przez cały mecz, długi czas utrzymywaliśmy tylko jednobramkowe prowadzenie. Biorąc pod uwagę ilość i jakość sytuacji jakie stworzyliśmy, powinniśmy wygrywać minimum 3:0. W końcówce spotkania popełniliśmy jednak karygodny błąd, który kosztował nas stratę bramki i doprowadził do wyrównania. Stopień irytacji nas wszystkich był maksymalny, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że możemy stracić punkty na własne życzenie. Rywal swoją grą tego dnia nie zasługiwał na choćby jeden punkt. W takich chwilach wymaga się od lidera zespołu impulsu do podjęcia walki do końca. Na takiego zawodnika wyrósł Piotrek Buda, który indywidualnym rajdem doprowadził do sytuacji sam na sam z bramkarzem, a następnie zachował zimną głowę i po ograniu golkipera trafił lewą nogą do pustej bramki. Na zegarze widniała wtedy ostatnia minuta meczu. Po tym ciosie rywale nie potrafili się podnieść i ostatecznie odnieśliśmy cenne zwycięstwo, które stawiało nas w uprzywilejowanej sytuacji przed końcówką rozgrywek ligowych.

Praca trenera to ciągły rozwój. W jaki sposób wzmacniałeś swój warsztat w tym roku?
Ten rok w głównej mierze poświęciłem na pracy szkoleniowej, przeżywaniu kolejnych doświadczeń w pracy z zespołem i wyciąganiu z nich odpowiednich wniosków. Oprócz tego regularnie uczestniczyłem w konferencjach organizowanych przez Mazowiecki Związek Piłki Nożnej, a także brałem czynny udział we wszystkich warsztatach szkoleniowych Talent Conferance. Starałem się w 100% wykorzystać wiedzę przekazywaną przez naszych prelegentów, których fachowość bardzo doceniam.

W grudniu 2017, jako jeden z celów noworocznych, ustanowiłem staż w akademii na najwyższym poziomie. Gdy usłyszałem o możliwości udziału w tygodniowym stażu w Zagłębiu Lubin, nie zastanawiałem się ani przez chwilę. Doskonale wiedziałem, że to klub, który zdecydowanie postawił na szkolenie młodzieży i pod tym względem należy do polskiej czołówki. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić bez cienia wątpliwości – każda minuta tego wyjazdu była dla mnie bezcenna. Musiałbym stworzyć osobny artykuł, żeby opisać co tam zaobserwowałem i do jakich przemyśleń natchnął mnie ten staż. Teraz skupiam się na wdrożeniu tych pomysłów w życie w mojej codziennej pracy w klubie.
Rok 2019 nadchodzi wielkimi krokami! Jakie cele stawiasz przed sobą, jak i przed drużyną na zbliżający się okres?
Mój cel jako trenera jest niezmienny – nadal wzbogacać swój warsztat i wykorzystywać każdą okazję do doskonalenia w tym zawodzie. Myślę, że podobne cele muszę stawiać przed moimi podopiecznymi. Jeżeli wszyscy zawodnicy będą dążyć do polepszania swoich umiejętności i wykorzystają do tego każdy dzień, to mi to wystarczy. Innego scenariusza nie zakładam.
