Akademia piłkarska Talent Warszawa
Rozkojarzeni
W XII kolejce mierzyliśmy się ze Zniczem Pruszków.
W XII kolejce mierzyliśmy się ze Zniczem Pruszków.
Talent Warszawa – Znicz Pruszków 2:5 (1:3)
Skład (Talent Warszawa): Kamil Górski, Kamil Bielun (63’ Kacper Wasiluk), Tomasz Michałowski, Damian Jaczewski, Jakub Szyszkowski, Krystian Tymendorf, Jakub Gorgolewski (56’ Łukasz Stankiewicz), Kuba Czarnecki (52’ Miłosz Watkowski), Kamil Kasjaniuk (88’ Jakub Długołęcki), Ramil Mustafaev, Piotr Długołęcki
Skład (Znicz Pruszków): Grzegorz Świercz (88’ Krzysztof Kołtun), Adam Mańkowski, Wiktor Kowalczyk, Sebastian Żelazo, Korneliusz Krasuski, Jędrzej Mikułowski (90’ Przemysław Stojek), Wiktor Bućko (85’ Aniket Bharti), Tomaz Morawski (83’ Hubert Domagała), Władysław Włodek, Oskar Katus, Patryk Pałuba
Bramki:
26’ Korneliusz Krasuski (Znicz Pruszków)
29’ Kuba Czarnecki as. Piotr Długołęcki
45’ Korneliusz Krasuski (Znicz Pruszków)
45’ Oskar Katus (Znicz Pruszków)
70’ Władysław Włodek (Znicz Pruszków)
77’ Kamil Kasjaniuk as. Ramil Mustafaev
82’ Tomasz Morawski (Znicz Pruszków)
Żółte kartki:
Talent Warszawa (5): 17’ Krystian Tymendorf, 20’ Piotr Długołęcki, 29’ Kuba Czarnecki, 73’ Piotr Długołęcki. 86’ Tomasz Michałowski
Znicz Pruszków (1): 47’ Władysław Włodek
Wypowiedź Trenera Bonisławskiego:
Przede wszystkim musimy zwrócić uwagę na końcówki pierwszej połowy. Brakuje nam koncentracji, jesteśmy rozkojarzeni i schodzimy do szatni z gongiem. Tak było w Pruszkowie, gdzie kontrolowaliśmy całą pierwszą połowę i w doliczonym czasie straciliśmy gola po kontrze. Tak było na Escoli, kiedy utrzymywał się rezultat 1:0 i na drugą połowę mogliśmy wyjść z zupełnie innym nastawieniem, ale tuż przed gwizdkiem otrzymaliśmy drugi cios. Tak było z warszawską Legią, kiedy tuż przed przerwą tracimy gola, który pozbawia nas nadziei na cokolwiek. Tym razem mieliśmy do czynienia z kulminacją naszych błędów pod koniec pierwszych 45 minut. Stracone bramki to istne kuriozum i ciężko było uwierzyć, w jak łatwy sposób można trafić do bramki Talentu. Goście za sprawą Krasuskiego robili różnicę i skrupulatnie korzystali z naszych prezentów.
Mimo wszystko byłem przekonany, że jesteśmy w stanie wyjść z tego rezultatu. W przerwie widziałem w drużynie moc, którą zaprezentowaliśmy w drugiej części. A konkretniej w pierwszych 15 minutach drugiej części. Powinniśmy doprowadzić do wyrównania, lecz to zdecydowanie nie był nasz dzień. Popełnialiśmy proste błędy nie tylko w dogodnych sytuacjach bramkowych, nie tylko we własnym polu karnym, ale również przy wyrzutach z autu, szybkim rozegraniu rzutu wolnego, czy otrzymanych żółtych kartkach. To wszystko bierze się z koncentracji, której w tym spotkaniu nie doświadczyliśmy.
Przed nami dwa spotkania z najbardziej wymagającymi przeciwnikami. Nie będziemy w nich faworytami, więc musimy wspiąć się na wyżyny naszych możliwości.
