Ruszyła maszyna

W dniu 03.04.2017 r. rocznik 2007 rozpoczął zmagania w lidze mazowieckiej.

W dniu 03.04.2017 r. rocznik 2007 rozpoczął zmagania w lidze mazowieckiej. Zaczęliśmy od pewnego zwycięstwa 11:2 z drużyną Agape II Białołęka.  
 

Talent Warszawa – Agape II Białołęka 11:2 (J. Potyra x3, M. Cupriak x2, K. Zub x2, D. Szurpa x2, A. Kondej, G. Szczęsny) 
Skład:
P. Sierawski, G. Szczęsny, M. Cupriak, A. Kondej, A. Perucki, K. Zub, O. Koper, W. Szyszkowski, P. Kończyk, B. Habib, J. Potyra 
 

Nawiązując do tytułu relacji oraz polskiej klasyki literatury na początku meczu nasza drużyna wyglądała jak lokomotywa z wierszu Tuwima, czyli „Najpierw powoli jak żółw ociężale, ruszyła maszyna po szynach ospale”. Powodów takiej gry było co najmniej kilka. Zostając w tematach około transportowych do takiego stanu rzeczy na pewno przyczyniła się wymiana opon z zimowych na letnie (czyt. wejście na naturalną trawę). Ale nie zwalał bym tutaj winy na boisko, tylko na brak koncentracji i lekceważenie, na które tak uczulałem chłopców. Olbrzymi problem był z odpowiednim przyjęciem piłki. Brakowało zarówno zwykłego „sklejenia” jak i przyjęcia kierunkowego. Mało wychodzenia na pozycję, odpuszczanie w defensywie, częste przyglądanie się co robi przeciwnik lub kolega z drużyny wzbudzały moją irytację. Pierwsze dwie kwarty odbyły się w klimacie wiosennego grillowania, i gdyby takowy się odbył to chłopcy pewnie spalili by potrawy bo za późno by je zdjęli z ognia lub liczyli że zrobi to za nich kolega. 

Trzecia kwarta potrzymała mnie przy życiu, a trenera Mariusza przed tym, aby nie usnął. Kilka dobrych składnych akcji w dobrym tempie. Kilka bardzo dobrych pomysłów na rozegranie czy zagranie. Nie pozwalaliśmy dochodzić do głosu przeciwnikowi. Efekty przyszły od razu w postaci sześciu strzelonych goli pod rząd. Pointą trzecich piętnastu minut była piękna bramka zdobyta bezpośrednio z rzutu rożnego przez Grzesia Szczęsnego. Tak to miało wyglądać jednak od początku. Czwarta kwarta traktowana już jako 15 minut lekkich eksperymentów i tego aby wyciągnąć więcej jeżeli chodzi o proces szkolenia, okraszona tym razem cudownym uderzeniem Dominika Szurpy.
 

Wyróżnienie za ten mecz, należy się na pewno naszym dwóm „lewusom”. Zarówno Alan jak i Dominik od początku meczu ciągnęli i ożywali naszą grę. Jeżeli cokolwiek „kiełkowało” w pierwszych 30 minutach to odbywało się to właśnie z tamtej strony. Obaj chłopcy zaprezentowali się zarówno dobrze w defensywie jak i w ofensywie, gdzie zdobyli ważne bramki. Dodatkowo „Gmoszek” w tym meczu zagrał na 3 pozycjach.