Akademia piłkarska Talent Warszawa
Udany weekend piłkarzy trenera Gontarza!
W niedzielę rocznik 2007 rozegrał dwa mecze sparingowe.
W niedzielę rocznik 2007 rozegrał dwa mecze sparingowe. Najpierw wygrał ze Zwar Warszawa 11:3, a następnie w lidze zimowej zremisował z Escola Varsovia 3:3.
Talent Warszawa – Zwar Warszawa 11:3 (J. Potyra x3, K. Zub x2, J. Socha x2, A. Świątek x2, W. Szyszkowski x2)
Skład: P. Sierawski, G. Szczęsny, J. Socha, D. Szurpa, A. Perucki, K. Zub, P. Kończyk, J. Potyra W. Szyszkowski, A. Świątek, O. Koper, A. Kondej
Mecz toczył się na mocno zmrożonym boisku i przy bardzo niskiej temperaturze. Nie były to super warunki do gry, ale nasze koniki świetnie sobie w nich poradziły. Szkoda, że zespół Zwaru pojawił się w tak okrojonym składzie, a mecz kończył przez kontuzję jednego zawodnika mniej. Liczyliśmy na cięższą przeprawę. Od początku narzuciliśmy swój styl gry, byliśmy częściej przy piłce i ciągle chcieliśmy kreować. Nasza grę w środku pola napędzał Soszka, oraz nieustannie chodzące boki. Cała trójka napastników, która była delikatnie mieszana w pozycjach a także dostawała szanse gry ze sobą równocześnie też sprawowała się bez zarzutu.
Sparing pokazał idealnie nad czym będziemy pracować na obozie i czego nam czasem brakuje- pomysłu, ruchu i odpowiedniego ustawienia przy bardzo wysokim pressingu rywala. Jednak jak na tak długą przerwę nie grania po siedmiu wyglądaliśmy bardzo korzystnie.
Talent Warszawa – Escola Varsovia 3:3 (J. Socha, G. Szczęsny, A. Świątek)
Skład: W. Lisak, M. Cupriak, G. Szczęsny, D. Szurpa, A. Peurcki, J. Socha, W. Szyszkowski, O. Koper, A. Świątek, J. Potyra
Mecz był toczony w bardzo szybkim tempie, na bardzo dużej intensywności co bardzo mi się podobało. Widać też było, że nasi chłopcy zaadaptowali się do boiska na Ostródzkiej. Sam mecz bardzo dobry w naszym wykonaniu. Dużo świetnych akcji, żadnych problemów z wyjściem spod pressingu. Oczywiście stały problem- skuteczność. W świetnych sytuacjach znowu albo prosto bramkarza, albo piłka ledwo się toczyło. Super w bramce zagrał „Lisek”, który z rzutów wolnych z odległości dosłownie kilku metrów bronił wszystko. Przy drugiej bramce (której nie było), zebrał się rewelacyjnie. Do tego na lewej stronie tańczący Gmoszek i bardzo mocny środek pola- wyglądaliśmy na prawdę dobrze, całkowicie dominując w drugiej połowie.
Najbardziej podobało się jednak podejście chłopców i ich charakter do tego co działo się na boisku. Gdy byli dosłownie rąbani od tyłu, a sędzia nie gwizdał, nie płakali nie protestowali. Wstawali i „jechali” dalej, niejednokrotnie utrzymując się przy piłce, czy ją odbierając. Nie zwracali uwagi na nic tylko zasuwali i grali swoje to co mieli założone – brawo!
Po meczu od jednego z rodziców dostałem pytanie: „trenerze jak mam dziecku wytłumaczyć, że nie wygrał meczu przez sędziego?”. Bardzo właściwe pytanie i bardzo dobrze, że takie pytanie padło. Odpowiadam tutaj tak samo, jak odpowiedziałem w niedzielę. Trzeba dziecku powiedzieć, że wynik nie ma najmniejszego znaczenia, błędy sędziego się zdarzają, a ono samo ma skupić się na swojej grze i być z niej zadowolonym. Sam nie reagowałem po pierwsze bo postanowiłem być trochę spokojniejszy (ale tylko trochę), a po drugie gdybym ja krytykował sędziego, krzyczał, wściekał się to jestem przekonany, że to samo udzieliło by się naszym zawodnikom. Postawa chłopców bardzo mi się podobała. Nie było płaczu, stękania i narzekania na sędziego zarówno w trakcie meczu jak i w szatni po nim. Świadomość na bardzo dobrym poziomie – brawo.
